Recenzja książki: Aglaja Veteranyi, Kto znajduje, źle szukał

Słowa idą na całość
Wielbiciele prozy nie będą zawiedzeni.

W przeciwieństwie do wcześniejszych książek Aglai Veteranyi zbiór „Kto znajduje, źle szukał” nie jest jej autorskim pomysłem. Jednak wielbiciele prozy „Dziecko gotuje się w mamałydze”, dzięki której pisarka doczekała się uznania, nie będą zawiedzeni: otrzymali od przyjaciół zmarłej przedwcześnie w 2002 r. Aglai składankę wspomnień, wywiadów z nią, pomysłów na nigdy nienapisane książki. Ponadto w zbiorze znalazły się miniatury Veteranyi (najkrótsza liczy dwa zdania), cykl opowiastek o Daniilu Charmsie („Wkrótce po tym, jak poeta Daniil Charms umarł z głodu w rosyjskim więzieniu, pojechał do Wenecji, żeby zwiedzić zalany plac świętego Marka”) i dwa dłuższe poematy, przeznaczone na scenę. Oba gorzkie, brutalne, denuncjatorskie; zapiekle walczące o samodzielność dziecka, wychowanego w rodzinie artystów cyrkowych, którzy nienawidzili się „nienawiścią wypożyczoną z pamięci narodu”. 

Stylowy wstęp Katarzyny Leszczyńskiej wzmacnia modernistyczną legendę rumuńsko-szwajcarskiej artystki. Poznajemy jej dzieciństwo, następnie ucieczkę od politycznej dyktatury i dorosłości, widzimy na placach i w kawiarniach Zurychu, w których Veteranyi spędziła swoje drugie życie jako pisarka. Śledzimy, jak z analfabetki stała się wziętą autorką, stawiającą zdania tak krótkie i proste jak najbardziej wygimnastykowane metafory. Ta książka dokumentuje także rozwój umiejętności pisarskich Veteranyi, o której krytyk Werner Morlang napisał, iż „jej słowa zawsze idą wręcz dramatycznie na całość”.

Aglaja Veteranyi, Kto znajduje, źle szukał, przeł. Katarzyna Leszczyńska, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2009, s. 360 

 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj