Recenzja książki: Alice Munro, "Uciekinierka"

Pięć kobiet i Los
Historie pięciu kobiet

Alice Munro jest jedną z największych współczesnych kanadyjskich pisarek i to aż dziwne, że dopiero teraz możemy się zapoznać z jej twórczością. Z powodu wyraźnego rysu feministycznego wymienia się ją w jednym szeregu z Margaret Atwood i Doris Lessing, choć w przeciwieństwie do nich Munro unika rozmachu powieści. Pozostaje mistrzynią krótkich form.

Wydany właśnie po polsku zbiór ośmiu opowiadań „Uciekinierka” (z 2004 r.) jak na debiut nad Wisłą jest wyborem trafionym, bo książka ta uchodzi za jedną z lepszych w dorobku pisarki (dostała za nią m.in. Międzynarodową Nagrodę Bookera). Znajdziemy tu historie pięciu kobiet, których losom autorka przygląda się ze skrupulatnością botanika, badającego niezwykle cenny okaz rośliny. Ukazuje jednak bohaterki przez pryzmat zwykłych wydarzeń. Te nużące – jak się wydaje na pierwszy rzut oka – okoliczności stają się jednak sceną akcji dla cichych katastrof. Narratorkami są silne i twarde kobiety u progu starości. Munro snuje opowieści o trudnych miłościach, walce i rezygnacji, skomplikowanych związkach, roli przypadku i straconych szansach. A nade wszystko – o Losie, przedstawianym jako czasem niszcząca, a czasem cudowna siła, wobec której stajemy jednak kompletnie bezradni.

Przemyślane, kunsztowne opowiadania Alice Munro to doskonały przykład prozy, w której emocje kipią między wierszami, a największe dramaty rozgrywają się w niedopowiedzeniach.
 

Alice Munro, Uciekinierka, Wydawnictwo Dwie Siostry, przeł. Alicja Skarbińska-Zielińska, Warszawa, s. 392 

  

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj