Fragment książki: "Fabryka muchołapek"
Jak pani wie - Bernstein stawał się coraz bardziej uprzejmy - we wszystkich podbitych krajach Niemcy tworzyli zarządy oparte na miejscowej ludności. Kierownikiem zarządu miejskiego Warszawy był Polak, pan Julian Kulski, szalenie przyzwoity człowiek, życzliwie współpracujący z Adamem Czerniakowem.

- Mieliśmy teraz zapytać o kilka spraw pana Warszawskiego. Proszę go jednak o cierpliwość, bo mamy świadka z Ameryki, a wiecie wszyscy, jacy oni ważni. Nie mogą czekać. Spytamy teraz, jak funkcje rad żydowskich, wykonujących polecenia Niemców, są widziane przez ludzi potrafiących spojrzeć na sprawę z daleka i wysoka. Proszę państwa, chciałbym, abyśmy posłuchali, co też ma do powiedzenia pani Hannah Arendt. (...)
Regina nie miała pojęcia, po co wezwano kobietę, która nie znała getta w Łodzi.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną