Recenzja książki: Stieg Larsson, "Zamek z piasku, który runął"

Larsson po raz trzeci
Zaczyna się niebezpieczna gra.

Para szwedzkich pisarzy – Maj Sjöwall i Per Wahlöö, która tworzyła w latach 60. i 70. cykl kryminałów z Martinem Beckiem, nazywana jest matką i ojcem skandynawskiego kryminału. Utalentowanych „dzieci” doczekali się cały zastęp, a jednym z najbardziej obiecujących bez wątpienia był zmarły w 2004 r. Stieg Larsson.W „Zamku z piasku, który runął”, ostatniej części trylogii „Millennium”, Larsson chyba najmocniej skorzystał z wzorca kryminału publicystycznego, który wypracowali Sjöwall i Wahlöö.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną