Fragment książki „Łebki od szpilki”
Założę się, że niewiele jest dzieci, które spośród tysiąca podsuwanych im do uszka kołysanek wybierały akurat Szarą piechotę.
Materiały promocyjne

Rozdział: „Maszerują strzelcy, maszerują”

Do wyboru były piosenki z winylowych płyt z bajkami mojego dzieciństwa, bogaty repertuar kołysanek ludowych, ale i pieśni Mazowsza, i tradycyjne pieśni łemkowskie, huculskie, bułgarskie i ukraińskie. Śpiewałam wtedy dużo ludowizny białym głosem, by przetrwać codzienną traumę i się nie powiesić – nie chodziło o dzieci, tylko o mój związek, który z dnia na dzień, nie wspominając o nocach, coraz bardziej przypominał podłą i smutną rzeczywistość, tak adekwatnie oddaną przecież w pieśniach Wschodu: ona w domu z dziećmi siedzi i płacze, bo ten, którego tak pokochała, okazał się kimś innym, niż wtedy myślała, gdy z nim na strychu na sianie leżała i zachodziła nie w głowę, ale w brzuch, i nie ma już ani domu pełnego szczęścia, ani konika o srebrnej sierści, i jeno księżyc jest tylko jej.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną