Fragment książki „Milczący lama. Buriacja na pograniczu światów”
Dostałem zbiór czarno-białych, przedrewolucyjnych fantomów miasta i miałem przed sobą jeszcze pół dnia do przeżycia.
Okładka książki „Milczący lama. Buriacja na pograniczu światów”
Wydawnictwo Czarne/mat. pr.

Okładka książki „Milczący lama. Buriacja na pograniczu światów”

Ułan Ude

Szybko przeszedłem przez plac Sowietów. Nie chciało mi się gapić enty raz na gargantuiczną głowę Włodzimierza Iljicza ustawioną w jego centralnym punkcie. Głowa też się mną nie zainteresowała. Minąłem eklektyczny, socrealistyczny gmach Teatru Opery i Baletu, coś pomiędzy estetyką Pałacu Kultury a ogromną, murowaną jurtą. Ulica Lenina już się zakorkowała. Zszedłem w dół i znalazłem się na deptaku, również imienia Lenina, potocznie nazywanym Arbatem. Pulchna Buriatka w Muzeum Miasta spojrzała na mnie mętnym wzrokiem.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną