Fragment książki „Najlepszy kraj na świecie”
Norwegia to byli głównie chłopi i robotnicy – do tego garstka intelektualistów, zażenowanych tym, że utrzymują się z myślenia i pisania.
Okładka książki „Najlepszy kraj na świecie”
Wydawnictwo Czarne/mat. pr.

Okładka książki „Najlepszy kraj na świecie”

Nous l’avons tant-aimée, la révolution (Tak bardzo kochaliśmy rewolucję) – zadeklarował legendarny Dany le Rouge, który podpalał Paryż w 1968 roku. Z norweskimi buntownikami rzecz się miała inaczej. Młodzieżowa rewolta 1968 roku nie wprawiła Norwegii w stan wrzenia. Nie było barykad, formacji paramilitarnych ani latarni, z których zwisali poeci na tle zachodzącego słońca. Podczas gdy Paryż płonął, Berkeley protestował, Praga krwawiła, a Monachium tolerowało życiodajne impulsy chuligaństwa, norwescy rewolucjoniści zajmowali się głównie gadaniem.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną