szukaj
Recenzja płyty: Kucz/Kulka, "Sleepwalk"
Nie z tej ziemi
Oto wydarzenie fonograficzne roku

Duet Gabriela Kulka – Konrad Kucz niby był do pomyślenia, ale i tak niełatwo uwierzyć, że znakomita wokalistka, autorka albumu „Hat Rabbit”, zwiąże się z projektem specjalisty od muzycznej elektroniki i leniwych brzmień klubowych. A jednak stało się i – cóż za niespodzianka – płyta „Sleepwalk” różni się nie tylko od dotychczasowych dokonań Kulki, ale też nie tak dużo ma wspólnego z dorobkiem Kucza. W ogóle wymyka się potocznie stosowanym klasyfikacjom. Mamy tu spory ładunek psychodelii, która jednak zaraz zostaje zneutralizowana ironicznie potraktowanym wodewilem. Jest, rzecz jasna, ambientowa elektronika, ale za chwilę wprawne ucho wychwyci klimaty przypominające kompozycje Badalamentiego z serialu „Twin Peaks”. Gaba Kulka śpiewa oszczędniej niż na swojej autorskiej płycie, ale nikt, kto słucha, nie ma wątpliwości, że to kolejna (i niebanalna) odsłona artystycznego potencjału tej niebywale utalentowanej postaci. Tak jest – oto wydarzenie fonograficzne roku.

Kucz/Kulka, Sleepwalk, Jazzboy Records

 

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj