Recenzja płyty: Pustki, "Kalambury"

Pustki literackie
Tym razem wykorzystują klasykę poezji: Wyspiański, Gajcy, Broniewski, Leśmian, Tuwim.

Zespół Pustki po sukcesie wydanej w zeszłym roku płyty „Koniec kryzysu” nie zbacza z obranego wtedy kursu. Muzyka nie gubi się w formalnych eksperymentach, zamiast hałasu są melodie, instrumentarium jest dokładnie na miarę, bez zbędnych dodatków, no i Basia Wrońska na wokalu, co stanowi jeden z najważniejszych atutów. Album „Kalambury” jest jeszcze bardziej spójny niż poprzedni, muzycy dokładnie wiedzą, co chcą osiągnąć, i są w tym arcyprecyzyjni. Ale – wreszcie – sprawa najważniejsza. Choć zespół od początku swojego istnienia przywiązywał dużą wagę do tekstów, teraz nie pozostawia żadnej wątpliwości w kwestii szacunku do literatury. Otóż tym razem Pustki wykorzystują klasykę poezji: Wyspiański, Gajcy, Broniewski, Leśmian, Tuwim. Ekspresja wokalistki sprawia jednak, że te kanoniczne teksty pozbawiają się zupełnie akademijnego zadęcia i – choć je znamy – odkrywamy je zupełnie na nowo. Wielkie brawa.

Pustki, Kalambury, Agora/Chaos Management Group

 

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj