Recenzja płyty: Kayah, "Skała"

Piękny powrót
Subtelna, bardzo przy tym wyrafinowana muzyka akustyczna

Aż sześć lat kazała nam czekać Kayah na swoją nową płytę. W ciągu tych sześciu lat utrwalił się wizerunek artystki, której największym sukcesem był udział w nagraniach piosenek Gorana Bregovicia. To naprawdę mało wygodny balast i dobrze, że teraz Kayah może się go pozbyć. Zdarza się świetna okazja, bo jej najnowszy album jest prawdopodobnie najlepszą płytą w dorobku. Mamy tu w zasadzie powrót do dawnych klimatów i fascynacji czarną muzyką, ale w odróżnieniu od „Kamienia” czy „Zebry” „Skała” nie sprawia wrażenia polskiego soulu czy polskiego funku.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną