Recenzja płyty: "Hoodoo Band", Hoodoo Band

Hoodoo Band – polecam z czystym sumieniem (i z Jankiem Ch.)
Tej płyty „popularne stacje radiowe i telewizyjne” unikają jak diabeł święconej wody

Nieczęsto umieszczam tu notki o polskich płytach. Tym razem robię to z tym większą przyjemnością, że nie chodzi o kolejny album któregoś z weteranów telewizyjnych biesiad i plenerowych gali, ale o debiut ludzi grających coś, czego „popularne stacje radiowe i telewizyjne” unikają jak diabeł święconej wody.

Chodzi o debiut polskiej formacji Hoodoo Band, wykonującej kombinację bluesa, funku, soulu i jazzu, mieszanych w różnych proporcjach.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną