Recenzja płyty: Jolanta Litwin-Sarzyńska, "Moja mama Janis Joplin"

Niedaleko padło jabłko
Któż z nas nie ma swojego obrazu Janis, komu nie krążą w głowie jej piosenki?
Materiały promocyjne

"Żadna szanująca się kobieta nie zostaje piosenkarką. Jeśli nie musi”. To chyba motto artystki, bo pojawia się w książeczce dołączonej do albumu oraz podczas przedstawień monodramu muzycznego „Moja mama Janis”, z którego pochodzą utwory. To niby piosenki Janis Joplin, ale opowiedziane na nowo.

Nie wiem, czy Jolanta Litwin naprawdę musiała zostać piosenkarką, ale dobrze, że została. Ma głos, który sprawdza się i w ckliwej balladzie, i ekspresyjnych rockowych piosenkach.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną