Recenzja płyty: Novika, "Lovefinder"
Subtelność i moc
Klimat ciepłego, lekko tajemniczego erotyzmu
Materiały promocyjne

To już nie tylko miłe dla ucha dziewczęce miauczenie, tak charakterystyczne dla ambientowo-klubowej atmosfery płytowego debiutu Noviki sprzed czterech lat. Od tamtej pory artystka najwyraźniej wypracowała własny styl, i nie porzucając clubbingowych fascynacji i na jej nowym albumie słyszymy nie tylko delikatność i wokalną pieszczotę, ale też zdecydowanie i energię.

Płyta „Lovefinder” jest od początku do końca przemyślana, konstrukcyjnie spójna i – co najważniejsze – ma swój dramatyzm w przechodzeniu od liryzmu i wciągającej melodyki po niespokojne housowe brzmienia. Na pierwszy plan w każdej w zasadzie piosence wychodzi właśnie melodia, co w dziedzinie klubowo-tanecznej wcale nie jest oczywistością. Za to Novikę jako kompozytorkę trzeba docenić. A poza tym brawa za to, w czym zawsze była świetna: za trudny do opisania, a nieodparty w oddziaływaniu klimat ciepłego, lekko tajemniczego erotyzmu. Jest więc dobrze i oby tak dalej, Kasiu!

Novika, Lovefinder, Kayax

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj