Recenzja płyty: Novika, "Lovefinder"

Subtelność i moc
Klimat ciepłego, lekko tajemniczego erotyzmu
Materiały promocyjne

To już nie tylko miłe dla ucha dziewczęce miauczenie, tak charakterystyczne dla ambientowo-klubowej atmosfery płytowego debiutu Noviki sprzed czterech lat. Od tamtej pory artystka najwyraźniej wypracowała własny styl, i nie porzucając clubbingowych fascynacji i na jej nowym albumie słyszymy nie tylko delikatność i wokalną pieszczotę, ale też zdecydowanie i energię.

Płyta „Lovefinder” jest od początku do końca przemyślana, konstrukcyjnie spójna i – co najważniejsze – ma swój dramatyzm w przechodzeniu od liryzmu i wciągającej melodyki po niespokojne housowe brzmienia.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną