Recenzja płyty: Sade, "Soldier of Love"

Dawna Sade w nowych czasach
Uwodzące słuchacza melodie i ciepły, melancholijny głos

Sprawdziłem w notkach, które tu zamieszczam, i ze zdziwieniem przekonałem się, że ani razu dotąd nie pisałem o Sade. Przestałem się dziwić, gdy sprawdziłem stosowne daty. Poprzednia płyta artystki, „Lovers Rock”, ukazała się w 2000 r., czyli zdecydowanie wcześniej niż moje pierwsze teksty w tym miejscu.

Dziesięcioletni odstęp między płytami to dla artysty często luka zabójcza. Dla Sade Adu to nic nowego. Na „Lovers Rock” miłośnicy jej aksamitnego głosu czekali aż osiem lat.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną