Recenzja płyty: Strachy Na Lachy, "Dodekafonia"

Grabaż literacki
Wulgaryzmy nie są, jak mogłoby się wydawać, cechą rozpoznawczą albumu

"Żyję w kraju, w którym wszyscy chcą mnie zrobić w ch... za moją kasę” – śpiewa Grabaż na najnowszej płycie, którą wydał ze swoim zespołem Strachy Na Lachy. Kolokwializmy i wulgaryzmy nie są jednak, jak mogłoby wynikać z rzeczonego cytatu, cechą rozpoznawczą albumu „Dodekafonia”, bo jest nią raczej... literackość tekstów. Dość posłuchać piosenek takich jak „Chory na wszystko”, gdzie pełno odwołań do ważnych książek, czy „Twoje oczy lubią mnie”, gdzie z kolei dominuje subtelna liryka.

Grabaż od zawsze traktował teksty piosenek arcypoważnie – zawsze przebijał w nich ton osobisty. „Dodekafonia” również takim tonem się posługuje, chociaż więcej tu obyczajowej obserwacji i poetyckiej publicystyki, przywołującej na myśl twórczość Kazika. Co ciekawe, w samej muzyce mniej niż na poprzednich płytach Strachów nawiązań do tak zwanego miejskiego folku, za to więcej rockowej energii. Tak czy siak duże uznanie, bo Grabaż i jego kapela trzymają formę świetnie.

Strachy Na Lachy, Dodekafonia, SP Records

 

 

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj