Recenzja płyty: Dziewczyny, "Dziewczyny do wzięcia"
Świetne dziewczyny z sąsiedztwa
Zamiast rockowych, elektrycznych gitar słychać banjo i kontrabas

Nareszcie ktoś u nas ośmiela się ominąć tandetny ocean muzyki naśladującej plastikową konfekcję zapełniającą zachodnie listy przebojów. Anna Karamon i Ola Nowak, czyli dziewczyny – przepraszam, Dziewczyny wraz dopełniającymi grupę muzykami bawią się na swojej debiutanckiej płycie bluesem, jazzem, rock and rollem. Robią to na wysokim, profesjonalnym poziomie i z prawdziwym wdziękiem.

Choć zamiast rockowych, elektrycznych gitar słychać banjo i kontrabas, ta muzyka każe natychmiast się kołysać, a w przypadku rozwiniętych słuchaczy jeszcze się uśmiechać. Uśmiech jest także zasługą piszącej teksty Anny Karamon, która jakimś cudem nie wpada w liryczno-odpustowy schemat większości polskich piosenek, szykujących się już do inwazji na festiwale i ośrodki wypoczynkowe:

„Uśmiech piękny, nowy etap życia mam rozpoczęty/Całkiem wolna, zupełnie skwitowałam przeszły stan/Nie wiem jeszcze, co zrobię, sama z sobą na sam/Ale liczę, że na drodze stanie wkrótce wymarzony pan”.

Oby tylko ten pan nie był specjalistą od wizerunku lansowanego w najbardziej rozśpiewanych popularnych programach naszych czołowych telewizji. Bo szybko zrobi z dziewczyn szczerzące się plastikowe kukły. Bardzo dobra płyta.

Dziewczyny, Dziewczyny do wzięcia, Bobart Studio 2010

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj