Recenzja płyty: Slash, "Slash"

Slash z gitarą dobrą parą
Gitarzysta Guns N’Roses, Slash, poszedł w ślady Santany.

Jako muzyk nieśpiewający pozyskał do współpracy nad swoją trzecią płytą wielu renomowanych wokalistów rockowych. Na tym właściwie kończą się podobieństwa. Santana chciał zainteresować swoim „Supernatural” szersze kręgi odbiorców, Slash mruga do starych fanów. Zaproszeni przez niego śpiewający koledzy to między innymi Ian Astbury, Ozzy Osbourne, Lemmy, Kid Rock i Iggy Pop. Imponująca lista nazwisk, ale wartości muzyki nie mierzy się wyłącznie najlepszymi nawet nazwiskami.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną