Recenzja płyty: The Black Keys, "Brothers"

Gitara, perkusja i głos
Płyta stała się natychmiastowym bestsellerem w Stanach Zjednoczonych

Czasem może się wydawać, że ilość w muzyce koniecznie musi oznaczać jakość. Duża orkiestra, duży chór, dużo klaskania za duże pieniądze – to dla niektórych synonim prawdziwej sztuki. Tymczasem tu i ówdzie, a głównie ówdzie, czyli na przykład w Stanach Zjednoczonych, pojawiają się muzycy, którzy potrafią tworzyć wspaniałe rzeczy przy użyciu niezwykle skromnych środków.

Duet Patrick Carney i Dan Auerbach, czyli The Black Keys, jest tego najlepszym przykładem.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną