Recenzja płyty: Jerry Lee Lewis, "Mean Old Man"

Znowu niedaleko od Stonesów
Starszy pan nie chce się poddawać. Tuż przed 75. urodzinami artysty ukazała się jego nowa płyta.
materiały prasowe

Do Jerry’ego Lee Lewisa mam słabość od lat. Urzekał mnie swoimi szaleńczymi rock and rollami i porywającą grą na fortepianie. Tego kredytu zaufania wystarczało, bym mu wybaczał nieznośnie tradycyjne i łzawe ballady w stylu country, których zaśpiewał niezliczoną ilość. 29 września tego roku Lewis skończył 75 lat i mógłby już od dłuższego czasu spoczywać na laurach. Ale starszy pan nie chce się poddawać.

Tuż przed urodzinami artysty ukazała się jego nowa płyta „Mean Old Man”.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną