Recenzja płyty: N*E*R*D, "Nothing"

Lepsze niż nic
Efekt zadziwiająco przyjemny.
materiały prasowe

Nerd to po angielsku ktoś zdolny do absurdu i pochłonięty jakąś dziedziną do przesady. Kiedy Pharrell Williams i Chad Hugo – dwaj rozchwytywani wówczas producenci, uznawani za młodych geniuszy i pracujący dla różnych wykonawców – zakładali tę grupę, nieźle się ta nazwa uzasadniała. Seria autorskich albumów N*E*R*D to ciąg niespełnionych nadziei. Brakowało tego, w czym muzycy błyszczeli wcześniej jako spółka producencka – nowatorstwa.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną