szukaj
Recenzja płyty: Pink Martini, "Joy to the World"
Martini na święta
Wszystkie utwory są pieczołowicie i chwilami zaskakująco zaaranżowane i perfekcyjnie wykonane.
materiały prasowe

Na tych stronach polecałem już bodaj trzy kolejne płyty Pink Martini, za każdym razem podkreślając muzykalność, wdzięk i różnorodność stylistyczną artystów tworzących ten zespół. Gdy jednak zauważyłem „Joy to the World”, na moment zwątpiłem. Wszak okres przedświąteczny to pora żniw dla wielu artystów, którzy na wyścigi proponują nam odgrzewane świąteczne pieśni i kolędy. Czyżby chwalona przeze mnie grupa też podłączyła się do przedgwiazdkowej koniunktury? Rzut oka na tytuły wydaje się potwierdzać to podejrzenie. Mamy nieśmiertelne „White Christmas”, jest i „Cicha noc” oraz tradycyjny „Little Drummer Boy”, a na anglosaskiego sylwestra obowiązkowe „Auld Lang Syne”.

Ale na tytułach podobieństwo do typowego muzycznego świętowania się kończy. Pink Martini przypominają, że ciekawi ich muzyka z różnych stron świata. Na płycie znalazły się też świąteczne piosenki z Ukrainy czy Chin, a także fragment opery Giuseppe Verdiego i piosenka Żydów sefardyjskich. Pink Martini ani na chwilę nie obniżają standardów i wszystkie utwory są pieczołowicie i chwilami zaskakująco zaaranżowane i perfekcyjnie wykonane.

Pink Martini, Joy to the World, Heinz Records

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj