Recenzja płyty: Wojciech Gąssowski, "I Wish You Love"

Skąd my to znamy?
Po wysłuchaniu tej płyty pozostaje w pamięci ciepły wokal, eleganckie aranżacje, no i cały ten urok muzycznych evergreenów.
materiały prasowe

Weteran rocka śpiewa standardy jazzowe i stare amerykańskie piosenki. Skąd my to znamy? Oczywiście, wiadomo... i sam Gąssowski przyznaje się do przykładu Roda Stewarta w dołączonej do płyty książce. Był to zatem pomysł tyleż prosty, ile ryzykowny, bo ten, kto naśladuje, zawsze naraża się na brak własnej artystycznej tożsamości. A jednak po wysłuchaniu tej płyty pozostaje w pamięci ciepły wokal, eleganckie aranżacje, no i cały ten urok muzycznych evergreenów, które kiedyś śpiewali Nat King Cole, Dean Martin, Frank Sinatra.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną