szukaj
Recenzja płyty: Adele, „21”
Głos Brytanii
Niesamowitą barwę głosu młodej wokalistki najlepiej eksponują brytyjscy producenci.
materiały prasowe

Pierwsze kłamstwo widnieje już w tytule drugiej płyty niedawnej sensacyjnej brytyjskiej debiutantki. Jakkolwiek patrzeć, gdy ta druga płyta trafia do słuchaczy, Adele Adkins ma już lat 22. Ale jeśli przeciągnęła się praca w studiu ze słynnym amerykańskim guru produkcji muzycznej Rickiem Rubinem, to zrozumiałe. Efekt jest co najmniej zadowalający – wrażenie robi choćby szlagier The Cure „Lovesong”, któremu w takim wykonaniu można wróżyć ponowną karierę radiową.

Ale niesamowitą barwę głosu młodej wokalistki najlepiej eksponują brytyjscy producenci – tacy jak Paul Epworth czy Fraser T Smith („Set Fire to the Rain”) – którzy udowadniają, że w dziedzinie soulu ich kraj jest w tej chwili potęgą. Pewnie to miał na myśli premier Gordon Brown, gdy gratulował Adele nagrody Grammy i pisał w specjalnym liście, że przy aktualnej sytuacji ich kraju jest „światełkiem w tunelu”. Od tamtej pory sam stracił stanowisko, a w brytyjskiej wokalistyce zapowiada się świetny rok.

Adele, 21, XL Recordings

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj