Recenzja płyty: Paula and Karol, „Overshare”
Piosenki na receptę
Pozytywna siła tych piosenek jest tak zdrowa, że w naszych warunkach geograficznych powinni dostać dofinansowanie z NFZ.
materiały prasowe

Mówiąc najprościej, duet Paula i Karol składa się z Pauli, Karola i ich przyjaciół, którzy okazjonalnie pomagają im nagrywać i wykonywać na scenie napisane przez nich piosenki. A nie warto zbytnio komplikować, skoro te ostatnie są tak proste i bezpretensjonalne. To, że po angielsku, to nie wynik przerostu ambicji, tylko naturalny skutek rozdarcia Pauli Bialski między dwiema ojczyznami: Polską a Kanadą.

Ton nostalgicznych emocji w tekstach to z kolei efekt jej spotkania po latach z Karolem Strzemiecznym, kolegą z wydziału socjologii. A sceneria tego spotkania, Warszawa, ożywa w tle dzięki wsparciu witalnego artystycznego środowiska, w którym oboje się znaleźli. Jeśli dodam, że poza gitarą i głosem o charakterze tych piosenek decydują dzwonki i folkowe partie skrzypiec, ułoży się to wszystko w rodzaj naiwnej bajki. Proszę się tego nie bać, nie słyszałem, żeby kogoś od tego zemdliło. Pozytywna siła piosenek Pauli i Karola, sprawdzona przez publiczność klubową i festiwalową w całej Polsce, jest tak zdrowa, że w naszych warunkach geograficznych powinni dostać dofinansowanie z NFZ.

Paula&Karol, Overshare, Lado ABC

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj