Recenzja płyty: Hill Country Revue, „Zebra Ranch”

Znów rodzinny interes
W muzyce tej formacji dużo więcej jest rocka i bluesa niż występującego w nazwie stylu country.
materiały prasowe

W Hernando w amerykańskim stanie Missisipi powstał w 1996 r. zespół North Mississippi Allstars. Ich płytę, notabene zatytułowaną „Hernando”, polecałem Państwu trzy lata temu. Niewykluczone, że ich najnowszy album „Keys to the Kingdom” zakończy karierę zespołu. Nie oznacza to jednak bezrobocia dla jego członków. Dwaj muzycy NMA – perkusista Cody Dickinson i jego brat, gitarzysta Luther Dickinson – grają już w grupie o nazwie Hill Country Revue.

W muzyce tej formacji dużo więcej jest rocka i bluesa niż występującego w nazwie stylu country, więc nie odeszli daleko od tego, co proponowali w NMA. Zebra Ranch to już druga płyta Hill Country Revue. Podobnie jak pierwszy album przynosi kompozycje Garry’ego Burnside’a (syna legendarnego bluesmana z Missisipi, R.L. Burnside’a), ale też dużo aktywniejszy autorsko jest Cody Dickinson. Pośród 14 tytułów trudno jest znaleźć słabe pozycje. Płyta kipi energią i świetnym bluesowo-rockowym graniem. Wokalista Daniel Robert Coburn też daje sobie radę i może nawet nie przepadłby na masowej imprezie sylwestrowej czy rozbujanym polskim festiwalu.

Hill Country Revue, Zebra Ranch, Razor&Tie

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj