Recenzja płyty: Kurt Elling, "The Gate"

Oryginał kontra ideał
Rzadko mi się zdarza, bym słuchając nowej wersji znanej piosenki nawet przez chwilę nie zatęsknił za oryginałem.
materiały prasowe

Z nowym wykonaniem „Matte Kudasai”, prześlicznego utworu King Crimson z ich „popowego” okresu, tak się stało. Jazzman Kurt Elling (świeżo po nagrodzie Grammy, która należała mu się od dawna) zaśpiewał ten utwór tak, że nic już nie można poprawić. Z oryginalnością wybrnął z Beatlesowskiego „Norwegian Wood”, a „Golden Lady” Steviego Wondera zamienił z pomocą swej grupy w pełnokrwiste nagranie jazzowe.

Charakterystyczną dla siebie metodą kilka tekstów dopisał do partii wziętych z albumów znanych jazzowych instrumentalistów – choćby Marca Johnsona czy Joe Zawinula.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną