Recenzja płyty: Iron&Wine, "Kiss Each Other Clean"

Nowy mistrz
Ten zestaw piosenek jest wyjątkowo przystępny.
materiały prasowe

Tego przemiłego brodacza, piszącego ciepłe piosenki osadzone mocno w amerykańskiej tradycji, znają nawet widzowie popularnych seriali, w tym „Doktora House’a”, na którego ścieżce dźwiękowej się pojawił. Mogą tylko nie wiedzieć, że to, co słyszeli, to właśnie Sam Beam, czyli Iron&Wine. Kiedy zaczynał, mówiono o tym „alternatywny folk”. Dziś pisanie o nim per „alternatywny” nie ma sensu, bo Beam odszedł dość daleko od zgrzebnej formuły, zapędzając się w rejony Steely Dan (szuka – jak sam mówi – popowych brzmień lat 70.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną