Recenzja płyty: Garou, „Version integrale”

Wilk bez zębów
Popowa superprodukcja, jakich mało znajdziemy w całym obszarze frankofońskim.
materiały prasowe

Jeśli spojrzymy na karierę Kanadyjczyka o strasznym (od słowa „wilkołak”) pseudonimie, musimy uznać Polskę za kraj frankofoński. Jesteśmy jedynym miejscem, gdzie twórcę „Gitan” ukochano bezwarunkowo – tak jak w krajach francuskojęzycznych. Tym razem nasza narodowa skłonność do pieśni festiwalowych nałożyła się na irracjonalne przeświadczenie, że to, co z Francji, z natury musi być bardziej wyrafinowane. Tymczasem, merde!, nic z tego: co się sprawdza w wypadku serów i wina, tutaj nie działa.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną