Recenzja płyty: Roomful of Blues, "Hook, Line&Sinker"

Idealni na karnawał
Jeżeli ktoś chce w karnawale na chwilę odpocząć od naszych gwiazd, niech posłucha Roomful of Blues.
materiały prasowe

W świecie muzycznym są zespoły, takie jak na przykład The Rolling Stones czy Bee Gees, które w niemal niezmienionym składzie funkcjonują przez dziesięciolecia. Są również formacje, w których niezmienny jest szyld, a zawartość osobowa niezwykle trudna do prześledzenia. Taką właśnie grupą jest amerykańska formacja Roomful of Blues.

Zespół powstał w 1967 r., a jednym z jego założycieli był słynny dziś gitarzysta Duke Robillard. Po Robillardzie kierownikiem zespołu i głównym gitarzystą został równie dziś sławny Ronnie Earl. To jednak zaledwie czubek góry nazwisk, które tworzyły historię grupy. Pobieżne podsumowanie liczby muzyków, którzy przewinęli się przez Roomful of Blues, daje wynik idący w dziesiątki. Zmieniają się nazwiska, ale nie zmienia się muzyka – radosny, rytmiczny puls ponadczasowego bluesa z mistrzowską sekcją, mięsistym graniem dęciaków i świetnym wokalem. Taka też jest najnowsza propozycja zespołu – „Hook, Line&Sinker”.

Jeżeli ktoś chce w karnawale na chwilę odpocząć od naszych gwiazd, które głównie udają, że się bawią, niech posłucha Roomful of Blues – oni naprawdę się bawią.

Roomful of Blues, Hook, Line&Sinker, Alligator Records 2011

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj