Recenzja płyty: Deriglasoff, "Noże"

Na ostro
Deriglasoff świetnie wypada jako wokalista z mocnym barytonem i nienaganną dykcją, cechą nader rzadką w rockowej wokalistyce.
materiały prasowe

To drugi solowy album Olafa Deriglasoffa, muzyka zasłużonego dla rodzimej sceny alternatywnej. Poprzedni, „Produkt”, ukazał się ponad pięć lat temu i był ispirowany dawnymi dokonaniami Olafa z czasów współpracy z Apteką, Pudelsami czy Tymonem Tymańskim. „Noże” wyraźniej lokują się w klimatach ciężkiego rocka, niekiedy z lekką domieszką psychodelii.

Płyta wydaje się nietrudna do zdefiniowania, ale lepiej słuchać jej z uwagą niż w rozproszeniu, choćby po to, by usłyszeć niuanse tekstów, które ujmują konwencję w subtelny cudzysłów (vide: „Dyabeu” czy „Marynarza Grób”).

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną