Recenzja płyty: Black Spiders, "Sons of the North"
Czarne pająki atakują
Czarne Pająki nie wynalazły hardrockowego prochu, ale mają tyle entuzjazmu i umiejętności, że hej.
materiały prasowe

Kiedyś (konkretnie w latach 60. i 70.) było tak, że amator mocnego rocka mógł na Wyspach Brytyjskich wręcz dostać zawrotu głowy od wielości wykonawców grających wszystkie odmiany tej muzyki. Były propozycje dla ro-ckowych ortodoksów, wielbicieli rocka progresywnego, psychodelicznego, ciężkiego, melodyjnego, wszelakiego. A wszystko na najwyższym, światowym poziomie.

Dzisiaj zdziwiony entuzjazm Brytyjczyków wywołuje każdy, kto mając mniej niż 30 lat, ośmieli się mocniej uderzyć w struny gitary i nie nazywa swojej muzyki „alternatywną” czy „indie”. Dlatego zupełnie nie nowatorski, ale młody i bezwstydnie hardrockowy zespół The Black Spiders z Sheffield tak bardzo wyróżnia się swą debiutancką płytą „Sons of the North” pośród najnowszych fonograficznych propozycji z Wysp. Istnieją od 2008 r., mają za sobą dobre trasy koncertowe i występy na festiwalach, a także wiele pochlebnych recenzji.

Po wysłuchaniu ich płyty i ja dołączę słowa pochwały. Czarne Pająki nie wynalazły hardrockowego prochu, ale mają tyle entuzjazmu i umiejętności, że z przyjemnością rozkręcam mój sprzęt grający i bujam się radośnie, jak w czasach Deep Purple, Black Sabbath czy Budgie…

Black Spiders, Sons of the North, Dark Riders

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj