Recenzja płyty: Myslovitz, „Nieważne jak wysoko jesteśmy...”

Znów na fali
Nad wszystkim unosi się dobrze znany klimat poetyckiej nostalgii, no i charakterystyczny wokal Artura Rojka.
materiały prasowe

Pięć lat minęło od wydania poprzedniej płyty i sceptycy zaczęli już wygłaszać opinie, że Myslovitz się wypalił i nigdy nie powtórzy osiągnięcia, jakim była „Miłość w czasach popkultury” z 1999 r. I oto teraz śląski zespół odpowiada, niby skromnie: „Nieważne jak wysoko jesteśmy”, oferując najnowszy album pod takim właśnie tytułem.

Cztery pierwsze piosenki z promującym całość singlem „Ukryte” wyraźnie nawiązują do dokonań z lat 90.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną