Recenzja płyty: Cathy Jean, "In the Remains"

Pokazuje, co potrafi
Okładka tej płyty zapowiada coś zupełnie innego, niż objawia muzyka.
materiały prasowe

Przedstawia utlenioną blondynkę w mocnym makijażu, odzianą (jeśli można tak powiedzieć) jedynie w dość tandetny naszyjnik i pasujące do niego bransolety. Z tyłu okładki widzimy tę samą tak samo nieubraną panią w jeszcze bardziej wyzywającej pozie, co sprawia wrażenie marnej jakości wydawnictwa porno. A w środku – niespodzianka!

Czternaście świetnych piosenek, napisanych i zaśpiewanych przez blondynkę z okładki, Cathy Jean. Mogę tylko wyrazić zdziwienie, że Cathy nie jest jeszcze uznaną międzynarodową gwiazdą. Ta pochodząca z Baltimore artystka prezentuje już swoją czwartą płytę zatytułowaną „In the Remains”. Dużo tu bardzo dobrze zaśpiewanego bluesa i rocka ze znienacka pojawiającą się szczyptą jazzu. Obok obowiązkowych gitar nagle pojawiają się smacznie zaaranżowane smyczki albo instrumenty dęte. Teksty niezbyt pogodne – o nieudanych związkach, nieudanych wyborach życiowych, być może oparte na doświadczeniach samej Cathy Jean.

Cathy Jean, In the Remains, Cathy Jean Records

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj