Recenzja płyty: Cathy Jean, "In the Remains"

Pokazuje, co potrafi
Okładka tej płyty zapowiada coś zupełnie innego, niż objawia muzyka.
materiały prasowe

Przedstawia utlenioną blondynkę w mocnym makijażu, odzianą (jeśli można tak powiedzieć) jedynie w dość tandetny naszyjnik i pasujące do niego bransolety. Z tyłu okładki widzimy tę samą tak samo nieubraną panią w jeszcze bardziej wyzywającej pozie, co sprawia wrażenie marnej jakości wydawnictwa porno. A w środku – niespodzianka!

Czternaście świetnych piosenek, napisanych i zaśpiewanych przez blondynkę z okładki, Cathy Jean. Mogę tylko wyrazić zdziwienie, że Cathy nie jest jeszcze uznaną międzynarodową gwiazdą.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną