Recenzja płyty: Stevie Nicks, "In Your Dreams"

Zwiewnie, lekko, melodyjnie
Z zaciekawieniem i niepewnością co do rezultatu przyjąłem wiadomość o nowej płycie Stevie Nicks.
materiały prasowe

Od wydania jej poprzedniego studyjnego albumu minęło dziesięć lat, od największych sukcesów, jakie odnosiła z Fleetwood Mac – z górą trzydzieści. Czyżby ta płyta miała być remedium na bolesną świadomość upływającego czasu? A może nostalgicznym ukłonem w stronę tych, którzy pamiętają jej dawne przeboje? Mogłaby o tym świadczyć obecność w studiu Lidseya Buckinghama, partnera Stevie tak w muzyce, jak i w życiu. Mogłaby też świadczyć decyzja o nagraniu napisanej przez Nicks w 1976 r.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną