Recenzja płyty: I Can Lick Any Sonofabitch in the House, "The Sounds of Dying"

Łobuzerskie granie
Ton płyty przesiąknięty jest atmosferą knajp i barów, w których nikt nikogo nie pyta o nazwisko i życie osobiste.
materiały prasowe

Ten zespół ma jedną z najdłuższych i najdziwniejszych nazw w show-biznesie – I Can Lick Any Sonofabitch in the House. To cytat z biografii pewnego amerykańskiego boksera, znaczący mniej więcej, że „może nałożyć każdemu, kto się nawinie”. Tę niekonwencjonalną nazwę wybrał dla swojej grupy pochodzący z Portland w stanie Oregon Michael Dean Damron. Damron jest miłośnikiem surowego, bezkompromisowego amerykańskiego rocka, w którym mieszają się dodatkowo elementy country, bluesa, soulu i rockabilly.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną