Recenzja płyty: Rival Sons, "Pressure and Time"

Czwórka z Los Angeles
Wokalista Jay Buchanan daje sobie świetnie radę w każdej piosence.
materiały prasowe

Młode współczesne zespoły rockowe, szukając rekomendacji, często porównują się do klasycznych i uznanych wykonawców sprzed lat. Czytając opinie o amerykańskim kwartecie Rival Sons, napotykałem skojarzenia z takimi grupami jak The Small Faces, The Who, Led Zeppelin czy The Kinks. Brzmiało to nieco podejrzanie, zbyt dobrze, by było prawdziwe. Tak było, dopóki nie posłuchałem płyty „Pressure&Time”. Nie jest to pierwsza pozycja w dyskografii grupy, gdyż już w 2009 r.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną