Recenzja płyty: John Maus, "We Must Become Pitiless Censors of Ourselves"

Echo, że ho!
Kolejna podróż muzyczna w stronę nieco spranych wspomnień z lat 80.?
materiały prasowe

W takim towarzystwie nie mam nic przeciwko temu. John Maus ma doświadczenie współpracy z innym odtwórcą dawnych brzmień muzyki pop Arielem Pinkiem (ten przyjeżdża do nas w tym roku na Off Festival) i świetnie czuje styl dawnych syntezatorowych przebojów. Na „We Must...” trafia bezbłędnie w najbardziej fascynujący moment tamtej dekady, gdy wytapirowani i umalowani idole występowali już w programach telewizyjnych, ale jednocześnie, zamiast wdzięczyć się do nastolatek, promieniowali punkowym chłodem i wyobcowaniem.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną