Recenzja płyty: Zakopower, "Boso"

W ostrogach
To co jest przebojem wakacji? – zaskoczyli mnie koledzy w pracy. Właśnie to!
materiały prasowe

Odpowiedź na to pytanie zwykle kosztuje recenzenta sporo wstydu, ale tym razem proszę się nie uprzedzać. Lista bestsellerów OliS nie daje wątpliwości co do świetnego przyjęcia płyty „Boso” grupy Zakopower, a ja mogę powiedzieć, że całkowicie rozumiem, ba, nawet popieram vox populi.

Grupa Sebastiana Karpiela Bułecki okrzepła, pracuje z sygnalizowaną w nazwie mocą, a piosenki, napisane w większości przez Mateusza Pospieszalskiego, trzymają wysoki poziom – też tak jak sugeruje to nazwa.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną