szukaj
Recenzja płyty: Brian Eno, "Drums Between the Bells"
Szukał, nie znalazł
Płyta w całości nie tworzy opowieści tak sugestywnej, wciągającej jak choćby „mówione” płyty Laurie Anderson.
Materiały prasowe

Sporo nowych nagrań prezentuje ostatnimi czasy twórca ambientu i klawiszowiec Roxy Music. Jak na postać kluczową dla muzyki ostatnich dekad, może nawet zbyt dużo. Widać z nich, że Brian Eno poszukuje, miota się stylistycznie, że chciałby za jednym zamachem nawiązać do swojej wyciszonej, skoncentrowanej na brzmieniu twórczości instrumentalnej, ale też wykorzystać ludzki głos i wprowadzić swoją muzykę w cieplejszy, bardziej dotykający emocjonalnie wymiar.

Tym razem wykorzystał poezje Ricka Hollanda i głosy kilku różnych osób, w tym Polki Grażyny Goworek, której akcent brzmi – co zauważył celnie amerykański krytyk – jakbyśmy słyszeli „komputer HAL z »2001: Odysei kosmicznej« Kubricka zaprogramowany w bloku wschodnim”. To zresztą najlepsze nagranie na płycie, która w całości nie tworzy opowieści tak sugestywnej, wciągającej jak choćby „mówione” płyty Laurie Anderson. I pozostanie drugorzędna w wybitnej dyskografii Eno.

Brian Eno, Drums Between the Bells, Warp

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj