Recenzja płyty: Madeleine Peyroux, "Standing on the Rooftop"

Tylko na niedzielę
Klimat powtórki z konwencji, którą już dobrze znamy, sprawi, że od poniedziałku zechcemy posłuchać czegoś innego.
materiały prasowe

W jednej z brytyjskich gazet muzycznych odpytują artystów o ich ulubione płyty na szaloną sobotnią noc i na niedzielę – po tej sobotniej nocy. Ta druga kategoria przynosi ciekawe rezultaty, bo różne okoliczności sprawiają, że słucha się w niedzielę muzyki innej niż zwykle, bardziej powściągliwej, nieagresywnej, szlachetnej, ale jednocześnie niezbyt absorbującej. W tę kategorię zawsze doskonale wpisywała się dla mnie Madeleine Peyroux, Amerykanka zapatrzona w tradycję Billie Holiday i wykonująca do niedawna repertuar składający się w większości z własnych, stonowanych, pop-jazzowych wersji znanych nagrań.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną