szukaj
Recenzja płyty: Kenny Wayne Shepherd, "How I Go"
Młody z mistrzami w zawody
W sumie jest i gitarowy ogień, i ballada, i bardzo dobry wokal.
Materiały prasowe

Polski miłośnik bluesa, poproszony o podanie najlepszych współczesnych gitarzystów gatunku, zapewne wymieni nazwiska Erica Claptona, B.B. Kinga, Steviego Raya Vaughana, Joego Bonamassy czy Buddy’ego Guya. Warto jednak dodać, że wielu fachowców umieszcza w tej grupie trzydziestoparolatka z Luizjany Kenny’ego Wayna Shepherda. Shepherd zaczynał swoją karierę w latach 80. jako cudowne dziecko. Już w wieku 13 lat wystąpił na scenie wraz z uznanym bluesmanem Brianem Lee, zadziwiając swoją instrumentalną biegłością.

Kenny Wayne Shepherd nagrywa płyty od 1995 r. Trzy z nich doczekały się w Stanach platyny, a jedna złota. W sierpniu na rynku ukazał się jego szósty album studyjny – „How I Go”. I wszystko wskazuje na to, że też nie przejdzie niezauważony. Na płycie pojawia się kilka coverów, w tym znakomita wersja „Blackwater Blues” z repertuaru Bessie Smith i... beatlesowski „Yer Blues”. Kenny Wayne prezentuje też swoje niebagatelne możliwości kompozytorskie, czego dowodem może być choćby doskonały, otwierający płytę kawałek „Never Lookin’ Back”. W sumie jest i gitarowy ogień, i ballada, i bardzo dobry wokal. Czego chcieć więcej? Chyba tylko powszechniejszego docenienia takiej muzyki nad Wisłą, bo hity na czasie to jeszcze nie wszystko.

Kenny Wayne Shepherd, How I Go, Roadrunner Records

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj