Recenzja płyty: Jay-Z and Kanye West, "Watch the Throne"

Superduet?
Lady Gaga wygląda i brzmi przy tym jak kuchta.
materiały prasowe

Można na tę płytę patrzeć w dwojaki sposób. Po pierwsze, jako na potężną produkcję popową opartą na wrzynających się w głowę rytmach, pompatycznych motywach syntezatorów i mocno manipulowanych w studiu partiach wokalnych. Swoją drogą Frank Ocean, wschodząca gwiazda R&B, sprawdza się na tej płycie nieźle, a piosenka z udziałem Beyoncé przebija całą zawartość ostatniej płyty tej wokalistki. Kanye West jest na fali i sam fakt, że w dziewięć miesięcy po własnym imponującym wydawnictwie stał się dominującą siłą gwiazdorskiego duetu, budzi respekt.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną