Recenzja płyty: M.I.M.E.O., "Wigry"

Wielka improwizacja
„Wigry” to pewnie jedyna w tym sezonie płyta wydana w Polsce, która więcej nabywców znajdzie poza krajem.
materiały prasowe

Gdy już przytaszczą na scenę te swoje urządzenia – syntezatory, komputery, efekty, spreparowane gitary, a nawet odbiorniki radiowe – czy mamy pewność, co też tak naprawdę z nimi robią? Poza tym, dlaczego mieliby zawitać właśnie do nas, nad Wigry, zagrać w miejscowym klasztorze kamedułów staraniem miejscowego Domu Pracy Twórczej – i to już po ogłoszeniu jego likwidacji i ponownego przejęcia przez Kościół? Po co mielibyśmy się pochylać nad tym albumem, ozdobionym sugestywną okładką ze zdjęciem Igora Omuleckiego, wydanym nakładem małej krajowej wytwórni?

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną