Recenzja płyty: Łona i Webber, "Cztery i pół"
Pytaj o Łonę
Cała płyta – mimo komicznych wtrętów – jest bardziej poważną próbą zmierzenia się z rzeczywistością niż trzy poprzednie.
materiały prasowe

Już promujący ten album utwór „Nie pytaj nas” niesie tyle treści, że można by zająć całą tę rubrykę i o wszystkich nie opowiedzieć. Choćby taki fragment, który niesie idealną diagnozę stanów społecznych w 2011 r.: „Zapytaj nas o kredyt/Mamy tu pasmo przeżyć wartkich/Zapytaj, ile kosztuje, by śledzić/Jak nam rośnie w siłę frank szwajcarski”. Pisać, że szczeciński raper Łona jest najsprawniejszym dostarczycielem tekstów dla najbardziej otwartej części hiphopowej publiczności, to jak zauważyć, że Donald Tusk jest premierem. „Nie pytaj o życie, o sens, o żadną z tych dziedzin/Nie pytaj, co w nas siedzi, to raczej nie jest pokolenie odpowiedzi” – konstatuje dalej Łona. Cała płyta – mimo komicznych wtrętów – jest bardziej poważną próbą zmierzenia się z rzeczywistością niż trzy poprzednie. Ale to podkłady muzyczne Webbera są elementem, w którym duet zanotował ostatnio największy postęp.

Łona i Webber, Cztery i pół, Asfalt

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj