Recenzja płyty: Tom Waits, "Bad as Me"

Głos przesłania piosenki
Skąd te dzikie okrzyki entuzjazmu, jakimi powitano płytę „Bad as Me”?
materiały prasowe

Dobrze, że głośniki nie przekazują w pełni ekspresji wokalisty, bo przy słuchaniu kolejnych płyt Toma Waitsa zostałbym już wielokrotnie opluty bryzgami śliny. Na takim charkocie można zetrzeć jabłko, można tak mięsisty tembr kroić i sprzedawać na wagę. Amerykanin nagrywa płyty z nowym repertuarem coraz rzadziej, za to od prawie 30 lat – odkąd jako współautorka wspiera go żona Kathleen Brennan – na idealnie równym, świetnym poziomie. Powtarzają się również współpracownicy.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną