Recenzja płyty: Johnny Winter, "Roots"

Klasyka najwyższej próby
Znajdziemy tu 11 absolutnie klasycznych bluesowych i rockandrollowych kawałków.
materiały prasowe

Johnny Winter dobiega siedemdziesiątki, co – biorąc pod uwagę jego zdecydowanie niesportowy tryb życia w ciągu ostatnich dziesięcioleci – jest samo w sobie ewenementem. Jak się jednak okazuje, nigdy nie jest za późno na refleksję i poprawę. Jak doniosły na początku tego roku dobrze poinformowane media, Winter po raz pierwszy od 40 lat nie bierze. A ponadto koncertuje i nagrywa. I to jak! Niedawno, po siedmioletniej przerwie, na rynku pojawił się nowy studyjny album artysty zatytułowany „Roots” (Korzenie).

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną