Recenzja płyty: Pink Martini and Saori Yuki, "1969"
Pod japońską gwiazdą
Dla słuchacza nieobcującego na co dzień z językiem japońskim jednorazowe wysłuchanie całej płyty może być nieco meczące.
materiały prasowe

Tę płytę firmują nie tylko wielokrotnie przeze mnie opisywani muzycy z Pink Martini, ale też wielka gwiazda piosenki japońskiej Saori Yuki, która jest kimś w rodzaju naszej Ireny Santor – wielbiona przez pokolenia słuchaczy, ma w katalogu kilkadziesiąt płyt i niezliczoną liczbę przebojów. Zaczynała swą karierę w 1969 r. – stąd tytuł albumu i pomysł na jego zawartość. W porozumieniu z liderem Pink Marini, pianistą i aranżerem Tomem Lauderdalem, piosenkarka wybrała 12 (głównie japońskich, ale nie tylko) piosenek, które pojawiły się na światowym rynku w roku jej debiutu. Jako że Pink Martini zawsze byli symbolem eklektyzmu repertuarowego, nie dziwi tu zestawienie przeboju tria Peter, Paul and Mary „Puff, the Magic Dragon” z przebojem Jorge’a Bena „Mas que nada” i japońskojęzyczną wersją szlagieru Peggy Lee „Is That All There Is?”. Do tego niebudzące u polskiego słuchacza żadnych skojarzeń dawne japońskie hity, na przykład „Blue Light Yokohama”. Dla słuchacza nieobcującego na co dzień z językiem japońskim jednorazowe wysłuchanie całej płyty może być nieco meczące, ale wykonanie i dobór piosenek są bez zarzutu. Jak zwykle u Pink Martini, dużo melodii, lekkości aranżacyjnej i wdzięku retro.

Pink Martini and Saori Yuki, 1969, EMI

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj