Recenzja płyty: Adele, "Live at the Royal Albert Hall"

Narodziny legendy
23-letnia Brytyjka prowadzi rozbudowaną konferansjerkę, zaskakując luzem i dowcipem.
materiały prasowe

Inaczej się dziś patrzy na Adele Adkins niż na początku roku, gdy wychodziła płyta „21”. Po 11 miesiącach na szczycie list bestsellerów mamy już do czynienia z nową legendą. Żaden album w XXI w. nie odniósł tak szybko sukcesu. Na liczniku ma już 12 mln sztuk – nawet Amy Winehouse i Norah Jones nie sprzedawały płyt w takim tempie. Można Adele nie lubić – choć trudno, przy jej naturalności i mało konfekcyjnym, jak na dzisiejszy pop, repertuarze – ale trudno nie mieć ulubionej piosenki z jej repertuaru.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną