Recenzja płyty: Lora Szafran, "Sekrety życia według Leonarda Cohena"

Lora i Zuzanna
To spore ryzyko śpiewać nowe wersje piosenek Leonarda Cohena, gdy fani odliczają dni do premiery jego nowej płyty.
materiały prasowe

Choć z drugiej strony – najlepszy moment, by posurfować na fali kultu tego autora w Polsce. I jedno „Sekrety życia...” Lory Szafran robią świetnie – tak jak same tłumaczenia Macieja Zembatego, te dość proste wersje piosenek Cohena przybliżą kolejnym słuchaczom twórczość kanadyjskiego barda. Autorka płyty brzmi tym lepiej, im mocniej eksponuje dolne rejestry swojego głosu. Mniej odpowiada mi w początkowych partiach płyty, przesłodzonych nadmiarem pościelowego saksofonu sopranowego.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną