Recenzja płyty: Siekiera, "Ballady Na Koniec Świata"
Siekiera?
Subtelna muzyka „Ballad...” towarzyszy tekstom wybitnie depresyjnym.
materiały prasowe

„Ballady Na Koniec Świata” nie mają nic wspólnego nie tylko z Siekierą punkową, „jarocińską”, ale też z tą późniejszą nowofalową. Czym zatem są? Ryzykownym poetyckim wyznaniem Tomasza Adamskiego oprawionym w ramę dźwiękowego nastroju – mrocznego, natchnionego, lirycznego. Słuchając tej płyty warto przypomnieć sobie film von Triera „Melancholia”, gdzie koniec świata ma wymiar intymny. Subtelna muzyka „Ballad...” (oparta głównie na czystym głosie Adamskiego, dialogu akustycznej gitary z fletem, do czego dochodzą niekiedy instrumenty klawiszowe) towarzyszy tekstom wybitnie depresyjnym, choć nie ma w nich żadnej uogólniającej manifestacji – taki najwyraźniej jest stan ducha autora. Wspomniane ryzyko dotyczy możliwego niezrozumienia przekazu poprzez włączenie skojarzeń z tzw. bieżącą publicystyką. Radziłbym przesłuchać kilka razy i spróbować zrozumieć ten nie tak oczywisty niepokój w tych jakże „niesiekierowych” piosenkach.

Siekiera, Ballady Na Koniec Świata, Manufaktura Legenda 2011

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj