Recenzja płyty: Siekiera, "Ballady Na Koniec Świata"

Siekiera?
Subtelna muzyka „Ballad...” towarzyszy tekstom wybitnie depresyjnym.
materiały prasowe

„Ballady Na Koniec Świata” nie mają nic wspólnego nie tylko z Siekierą punkową, „jarocińską”, ale też z tą późniejszą nowofalową. Czym zatem są? Ryzykownym poetyckim wyznaniem Tomasza Adamskiego oprawionym w ramę dźwiękowego nastroju – mrocznego, natchnionego, lirycznego. Słuchając tej płyty warto przypomnieć sobie film von Triera „Melancholia”, gdzie koniec świata ma wymiar intymny. Subtelna muzyka „Ballad...” (oparta głównie na czystym głosie Adamskiego, dialogu akustycznej gitary z fletem, do czego dochodzą niekiedy instrumenty klawiszowe) towarzyszy tekstom wybitnie depresyjnym, choć nie ma w nich żadnej uogólniającej manifestacji – taki najwyraźniej jest stan ducha autora.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną